5 lis 2017

Ulubieńcy | DKNY, Origins, NeoNail, Caudalie, Loreal, Avon



Cześć!

Dawno nie było u mnie ulubieńców... Dlatego dziś mam Wam do pokazania produkty, które w ostatnim czasie stosuję z wielką przyjemnością i śmiało mogę je polecić. Zapraszam!

Perfumy DKNY Be Tempted

To moje pierwsze jabłuszko DKNY, ale z pewnością nie ostatnie... Gdy tylko powąchałam te perfumy w Sephorze wiedziałam, że będą moje! Otwarcie tego zapachu jest świeże, wyczuwalne są lekkie cytrusowe nuty. Po krótkiej chwili aromat rozwija się i na prowadzenie wychodzi porzeczka, jabłko, wanilia oraz lukrecja... Mogę stwierdzić, że Be Tempted nie jest jednostajnym zapachem, lecz wieloetapowym, zaskakującym, ewoluującym w trakcie noszenia. W nim orzeźwienie przeplata się ze słodyczą - to coś pięknego! Warto przetestować te perfumy na sobie, a raczej własnym nosie :) Trwałość jabłuszka stoi na wysokim poziomie - na skórze jest to około osiem godzin, a na tkaninach, jak to zawsze bywa - o wiele dłużej.


Maseczka Origins Drink Up

Kupując maseczkę za około 100 zł bez wcześniejszego jej przetestowania można mieć obawy, czy przypadkiem nie okaże się totalnym bublem, a nawet pogorszy stan cery... Jednak czasem warto zaryzykować! Po zakupie produktu Origins byłam niesamowicie ciekawa jego działania, więc użyłam go jeszcze tego samego wieczoru... Od razu moją uwagę przykuł delikatny, słodki zapach oraz treściwa konsystencja. Maseczkę stosuję na noc, raz w tygodniu, na oczyszczoną skórę twarzy (najczęściej po peelingu). Rano moja buźka jest napięta, rozświetlona, a także doskonale nawilżona. Ostatnio miałam problem z suchymi skórkami, a ta maska pomogła mi w walce z nimi. Czasem w Sephorze pojawiają się edycje limitowane z maseczkami Origins, w których skład wchodzi 30 ml Drink Up, a także dwa inne warianty, więc chyba warto się skusić, przetestować je i być może zdecydować się na pełnowymiarową wersję.


Masełka do ust Caudalie

Masełka Caudalie towarzyszą mi wszędzie, czy to w domu, czy pracy... Jeśli nie mam pomadki na ustach to właśnie one na nich goszczą. Piękne słodkie zapachy i przede wszystkim bardzo dobre działanie to zalety, które powinny skłonić Cię do ich wypróbowania. Dodatkowo te ładne opakowania przyciągające wzrok!


Tusz L'Oreal

W ostatnim czasie moim ulubionym tuszem była nowość Maybelline, lecz po jej zużyciu postanowiłam sięgnąć po mascarę od L'Oreal. Nie byłam w 100 % przekonana do tego produktu ze względu na jego standardową, nie silikonową szczoteczkę, ale okazało się, że daje radę! Nawet przypadło mi do gustu to, że posiada dwie... szczoteczki! Bardzo lubię używać tej podkręcającej - zalotkę odłożyłam na bok. Tusz nie osypuje się,  nie odbija się na powiekach, nie tworzy również grudek, za to fajnie rozdziela, a także wydłuża rzęsy... Czego chcieć więcej...


Lakiery hybrydowe NeoNail

W ostatnim czasie moje serce skradły cztery lakiery... Złoto, które uwielbiam, szczególnie jesienią (pięknie wygląda w połączeniu z Warming Memories). Te kolory tworzą na pazurkach bardzo subtelną stylizację doskonałą na każdą okazję. W Star Glow zakochałam się od pierwszego spojrzenia... Musiałam je kupić i zobaczyć ten efekt na własnych paznokciach. I cóż tu napisać... Uwielbiam go! Najlepiej wygląda na czarnym lakierze, jednak nałożony na inne kolorki również zachwyca!



Matowa pomadka Mark. Avon

Jakiś czas temu w moje łapki wpadła pomadka Mark. Nie przepadam za kosmetykami Avon, ale spodobał mi się jej kolor i byłam ciekawa jak będzie wyglądała na ustach. Prezentuje się zaskakująco pięknie! Posiada również przyjemną masełkową konsystencję, a jej wykończenie to nie mat, lecz satyna i to mi bardzo przypadło do gustu. Trwałość mocno mnie zdziwiła... Pomadka wytrzymuje na ustach bardzo długo, lekkich poprawek wymaga jedynie po jedzeniu. Jestem pozytywnie zaskoczona i być może sięgnę po inne kolory pomadek Mark.

A u Was w ostatnim czasie jakie produkty spisały się najlepiej?

Buziaki! :*
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka