18 wrz 2017

Chihuahua na ustach, czyli pomadka Melted Too Faced



Cześć Dziewczyny!

Ostatnio uświadomiłam sobie, iż nie pisałam jeszcze o kosmetykach Too Faced, pomimo tego, że je uwielbiam i naprawdę bardzo często po nie sięgam. Dlatego też dziś mam dla Was recenzję pomadki Melted, która jest ze mną już od blisko roku :) Zapraszam!

Opakowania kosmetyków Too Faced bardzo mi się podobają - są urocze i zazwyczaj wzbudzają zachwyt. Jednak w przypadku pomadki Melted do czynienia mamy z ładnym, ale dosyć zwykłym opakowaniem. Szkoda, że producent nie postarał się o coś więcej... Pomadka posiada aplikator gąbeczkę i taka forma nakładania produktu na usta bardzo mi odpowiada. Gąbeczka jest miękka, a produktu nie wypływa za dużo. Tak więc jest super!


Konsystencja pomadki jest średnio gęsta, bardzo przyjemna i nie sprawia trudności przy nakładaniu. Dodatkowo ten piękny zapach... Jak ja lubię świetnie pachnące kosmetyki do ust! :) Wykończenie produktu określam jako satynowe, z pewnością przypadłoby wielu z Was do gustu... A kolor to coś cudownego... Brązowo - różowy nudziak idealny na dzień, do szkoły, pracy. Sprawdzi się zawsze i wszędzie stanowiąc idealne dopełnienie całego makijażu :)



Pomadka na moich ustach wytrzymuje do około trzech godzin. Nie jest to może zbyt wybitny wynik, ale wybaczam jej to ze względu na ten przepiękny kolor...

Czy macie jakieś ulubione produkty Too Faced?

Buziaki! :*
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka