13 lip 2017

Cudowne podkreślenie opalenizny, świetny mat oraz mocne krycie, czyli trzy produkty Artdeco



Witajcie Kochane!

Marka Artdeco towarzyszy mi już od dłuższego czasu... Pierwszymi jej kosmetykami, które wpadły mi w łapki były rewelacyjne pomadki do ust (o nich możecie poczytać tutaj - recenzja). Dziś przychodzę do Was z kolejnymi produktami... Dwa z nich sprawdziły się u mnie wyśmienicie, trzeci już trochę gorzej... Ale o tym w dalszej części wpisu!


Zacznę od produktu, który oczarował mnie już od pierwszego użycia... Bronzer z kolekcji Paradise Islands to istne cudo! Począwszy od bardzo ładnego, solidnego opakowania z lusterkiem, przez przepiękne tłoczenie (spójrzcie tylko, czyż nie jest świetne?), kończąc na rewelacyjnym efekcie na skórze :) Posiadam bronzer w odcieniu 2 - jest to kolor idealny do podkreślenia opalenizny. Dużym plusem jest to, że nie ma on w sobie pomarańczowych tonów. Do zalet zaliczam także lekką formułę oraz aksamitną konsystencję produktu. Jego wykończenie nie jest całkowicie matowe - widoczne są delikatne drobinki... Drobinki, które pięknie rozświetlają tworząc efekt zdrowej oraz wypoczętej skóry! Jestem w nim zakochana i cieszę się, że ten bronzer posiada tak dużą pojemność - 18g. Wiem, że wystarczy mi na długo! I bardzo dobrze!



Kolejne produkty to puder i podkład z kolekcji Cover&Correct... Puder sprawdza się u mnie bardzo dobrze - matuje moją skórę na około cztery godziny. Jednak nie jest to typowy, tępy mat - jego wykończenie jest raczej aksamitne. Fajnie, że nie podkreśla zmarszczek, nie wchodzi w załamania skóry oraz nie bieli jej :) Opakowanie produktu wygląda ładnie, jest dobrze wykonane, posiada również lusterko... Myślę, że warto zainteresować się tym pudrem - jeśli macie skórę mieszaną z pewnością będziecie z niego zadowolone!



Podkład niestety nie zachwycił mnie tak jak przedstawione powyżej produkty, ale tylko dlatego, że nie do końca trafił w potrzeby mojej skóry... Ostatnio zrezygnowałam z ciężkich kosmetyków - na co dzień wystarcza mi praktycznie tylko puder... Odzwyczaiłam się od wyglądu po wykonaniu makijażu full cover... Jednak postanowiłam porządnie przetestować produkt Artdeco, by móc wystawić o nim obiektywną opinię. Podkład posiada dość gęstą konsystencję, najłatwiej aplikowało mi się go gąbeczką. Osoby potrzebujące bardzo mocnego krycia będą zadowolone z jego właściwości. Również zadowalające jest to, że kosmetyk szybko zastyga na skórze, nie ciemnieje, kryje to co trzeba nie podkreślając przy tym suchych skórek, czy też zmarszczek... Wedle uznania można łączyć go z kremem, kremem BB lub lekkim podkładem, co także  zaliczam na plus. Na chwilę obecną mówię mu "nie", ale w przyszłości (np. na większe wyjścia) będę miała go na uwadze...



A jakie są wasze doświadczenia z marką Artdeco? Używałyście któregoś z przedstawionych przeze mnie produktów?

Buziaki! :*

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka