28 mar 2017

Zatrzymaj młodość na dłużej | Vichy Slow Age




Jakiś czas temu zaczęło do mnie docierać, że latka lecą nieubłaganie i może już najwyższa pora, by jakoś lepiej zadbać o swoją skórę...

Podkłady, pudry, pomadki, tusze, korektory, cienie, róże oraz bronzery - uwielbiam je, lecz to produkty, które poprawiają wygląd tylko w momencie, gdy znajdują się na naszej twarzy... To i tak dobrze, powinno się z tego cieszyć, lecz pozostaje pewien niedosyt... Nietrwałość powoduje, że pomimo nienagannego wyglądu czasami zaczynam się zastanawiać co będzie, gdy oznaki starzenia dadzą o sobie znać... Co wtedy robić? Aż strach pomyśleć... Kłaść "tony" kosmetyków, by zatuszować ten stan? Czy może po prostu poddać się i z godnością przyjmować pojawiające się zmarszczki? Oba te wyjścia chyba nie są dla mnie za dobre... Zdaję sobie sprawę, że młodzieńczy urok nie będzie trwać wiecznie, ale zawsze można spowolnić bieg wydarzeń... Jak? Za pomocą serum Slow Age od Vichy Laboratories. Zadaniem tego produktu jest opóźnianie pojawienia się niechcianych oznak starzenia i ogólna poprawa stanu skóry... Chcecie wiedzieć, czy rzeczywiście to robi? Zostańcie ze mną!


Opakowanie produktu Vichy to szklana buteleczka, która jest dosyć ciężka... Jednak co tam waga, ważne, że wygląda bardzo ładnie i na półeczce prezentuje się niebywale elegancko. Trzymając ją w ręku mam uczucie obcowania z wysokiej klasy produktem... A propos trzymania... Muszę uważać, by go nie upuścić, ponieważ z moimi "zgrabnymi" łapkami o to wcale nie trudno i byłaby to spora strata. Opakowanie posiada jeszcze jeden plusik w postaci sprawnie i łatwo pracującej pompki, która bez rozpryskiwania podaje odpowiednią ilość kosmetyku.


Konsystencja tego serum jest bardzo lekka, taka delikatna i aksamitna. Produkt aplikuje się bezproblemowo, malutka jego ilość wystarczy, by nałożyć go na całą twarz (oczywiście omijając okolice oczu jak zaleca producent). Na pochwałę zasługuje szybkie wchłanianie się kosmetyku, dodatkowo nie zaobserwowałam, by w jakiś sposób uczulił mnie, podrażnił, zapychał, czy też powodował niedoskonałości... Tak więc w kwestii bezpieczeństwa i komfortu użytkowania oceniam go niezwykle wysoko.


Kolejnym atutem tego produktu jest jego zapach... Posiada on bardzo przyjazny, miły dla nosa aromat, który z całą pewnością umila aplikację. Serum nakłada się rano i właśnie dzięki zapachowi jego stosowanie to urokliwy poranny "rytuał", który wykonuję z wielką przyjemnością.


Wypowiadając się w kwestii działania stwierdzam, że na opisywanie pełnego rezultatu uzyskanego dzięki temu produktowi jest trochę za wcześnie... Mimo to śmiało mogę przybliżyć Wam jakie efekty otrzymuję po jego każdorazowym użyciu... A jest o czym pisać! :) Problem zszarzałej, przemęczonej cery przestaje praktycznie istnieć - już po pierwszym zastosowaniu zauważyłam, że moja skóra zyskała ładne rozświetlenie, a ponadto wyglądała na odprężoną i dobrze napiętą - zaczęła prezentować się zdrowiej, o wiele korzystniej. Ale to nie wszystko... Warto wspomnieć o nawilżeniu, jakie daje ten produkt - jest wprost rewelacyjne! Aksamitna, miękka, gładka i w dobrej kondycji skóra bez śladu ściągnięcia, czy przesuszenia to stan, który można pokochać :)


Podsumowując, stwierdzam, że warto używać tego kosmetyku... Myślę, że świetnie nada się osobom prowadzącym dosyć niezdrowy tryb życia chociażby przez małą ilość snu... Efekt wypoczętej cery powinien pojawić się szybko :) Osoby zmagające się z postępującymi oznakami starzenia powinny także powierzyć mu swoją skórę i tym samym zatrzymać na chwilę czas, czuć się młodziej i piękniej! Slow Age zdobył już moje zaufanie i wiem, że nie prędko się z nim rozstanę... A jeśli jeszcze Wam mało, zajrzyjcie tutaj :)
 
Co sądzicie o tym produkcie? Stosowałyście już może podobne kosmetyki? Jak się u Was sprawdziły?

Buziaki :*

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka