18 lut 2017

Lekki Krem Nagietkowy | Sylveco



Hej Kochane!

Niedawno pisałam o lipowym płynie micelarnym Sylveco, a dziś postanowiłam przybliżyć Wam lekki krem nagietkowy tej samej firmy... Przyznam szczerze, że pierwsze zastosowania tego produktu były dla mnie troszkę rozczarowujące... Zawiedziona wrzuciłam go do szafki z produktami "na później". I tym sposobem spędził kilka dni w odosobnieniu... Robiąc porządki w kosmetykach jakoś mnie do niego przyciągnęło, więc postanowiłam dać mu jeszcze jedną, ostateczną szansę. "Albo się polubimy, albo lądujesz w koszu na śmieci" - tak sobie pomyślałam... Chyba moje groźby podziałały, bo krem zaczął spisywać się całkiem nieźle i z biegiem czasu coraz bardziej się do niego przekonywałam....


Lekkiego nagietkowego kremu Sylveco używam jedynie na noc, ponieważ na dzień stosuję inny produkt, o którym napiszę Wam wkrótce. Na lekko wilgotną skórę nakładam jego odrobinę, po czym delikatnie go wklepuję. Odbiegając trochę od tematu... Ostatnio czytałam, że krem do twarzy powinno się wklepywać, a nie rozcierać, czy też wmasowywać... Zasada ta wydaje się być dosyć rozsądna, więc i ja również tak robię :) Produkt aplikuję także pod oczy (co zaleca producent) i jest to dla mnie idealne rozwiązanie... Wstyd się przyznać, ale często zapominam o pielęgnacji tych okolic... A z kremem Sylveco nie muszę zaprzątać sobie tym głowy! Dla mnie bomba!




Krem ma dosyć charakterystyczny, ziołowy zapach, który odbiega od drogeryjnych standardów. Pomimo, że jest to produkt do twarzy, taki aromat wcale mi nie przeszkadza. Tylko nie wiem, czy każdy jest tak wyrozumiały... Natomiast plusik należy się za lekką, nietłustą konsystencję oraz to, że opakowanie posiada pompkę.



Sylveco przeznaczyło ten krem do zanieczyszczonej, skłonnej do infekcji oraz podrażnionej skóry... Czyli takiej jak moja... W składzie tego produktu można znaleźć między innymi ekstrakt z nagietka lekarskiego, ekstrakt z kory brzozy, ekstrakt z aloesu, olej z pestek winogron, olej arganowy, olej sojowy, olej jojoba, a także masło shea. Są to składniki, które pielęgnują skórę i zapewniają jej regenerację oraz ukojenie... I tak w sumie mogę opisać efekty jakie otrzymuję dzięki temu kosmetykowi - pielęgnacja, regeneracja i ukojenie! Jak już pisałam, używam go na noc, więc o poranku mogę zaobserwować, że wszelkie zaognienia są słabiej widoczne, a ponadto skóra jest mniej podatna na podrażnienia oraz zaczerwienienia. Z tym kremem otrzymuję także przyzwoity poziom nawilżenia i choć na skórze jest praktycznie niewyczuwalny problem z przesuszeniem nie występuje.


Myślę, że lekki krem nagietkowy Sylveco może sprawdzić się u osób, które mają wrażliwą, skłonną do podrażnień skórę. Wypróbujcie go, z pewnością będzie pomocny! Produkt dostępny jest chociażby na iperfumy.pl. I choć początkowo mnie nie zachwycił, na chwilę obecną szczerze go polecam :)

Buziaki :*
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka