1 cze 2016

Mój hit! | Mary Lou Manizer | The Balm

Cześć Dziewczyny!

Od czasu, gdy zaczęłam używać rozświetlaczy zakochałam się w efekcie jaki dają na skórze... Na początku używałam produktów tańszych marek dostępnych np. w drogeriach, jednak moim pożądanym ideałem był rozświetlacz Mary Lou Manizer The Balm. "Chodził" on za mną praktycznie przez cały czas... Nawet pojawił się na mojej chciejliscie na 2016 rok :) W końcu go kupiłam i urzekł mnie już po pierwszym użyciu :) Jeśli jesteście ciekawe, na czym polega fenomen tego kosmetyku to zapraszam do dalszej lektury :)

Rozświetlacz The Balm jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych produktów tej amerykańskiej marki...Wiele osób go kocha i równie dużo osób marzy, by mieć go w posiadaniu :) Nie ma się co dziwić... Jak dla mnie to istne cudo, zdecydowanie najlepszy produkt przeznaczony do rozświetlania jaki istnieje... Ale zaczynając od opakowania... Mary Lou otrzymujemy zapakowaną w ładny, kolorowy kartonik, na którego froncie znajduje się śliczna blondynka :) W środku zaś mieści się pudełeczko i z całą pewnością nie jest ono zwyczajne - jest po prostu boskie, bardzo oryginalne i pomysłowo wykonane. Jednak należy uważać, by nie spadło na podłogę, ponieważ rozświetlacz mocno się pokruszy i będzie trudniej nabierać go na pędzel... Na szczęście moje opakowanie jeszcze jest całe, co mogę zaliczyć jako cud z moimi zgrabnymi łapkami... Mając je w dłoni cały czas myślę - "tylko nie upuść, tylko nie upuść!" i tak mocno ściskam żeby chociaż nie upadło :) Z całą pewnością ogromnym plusem jest pojemność tego opakowania - to aż 8.5 gram świetnego produktu! Myślę, że posłuży mi on przez długi czas :) 




Kolor rozświetlacza Mary Lou mogę określić jako szampański. Bardzo dobrze dopasowuje się do każdej karnacji - wygląda pięknie zarówno na mojej skórze o naturalnym kolorycie, jak i wtedy, gdy jestem opalona, czy to przez samoopalacz, czy słońce... Produkt jest drobno zmielony, nie posiada widocznych drobinek. Można nim uzyskać przepiękną taflę lub delikatne rozświetlenie - co kto lubi...  Utrzymuje się on na skórze przez cały dzień - wiadomo, pod koniec dnia efekt już nie będzie taki sam, ale nadal będzie widoczny :) Konsystencję kosmetyku The Balm mogę określić jako delikatnie mokrą - dzięki niej produkt z łatwością nakłada się na twarz, jest on również mocno napigmentowany :)


Rozświetlacz Mary Lou nakładam na szczyty kości policzkowych, grzbiet nosa, łuk kupidyna, pod brwi oraz w kąciki oczu. Wszędzie wygląda przepięknie :) Dzięki niemu moja twarz wygląda na wypoczętą, pełną życia i taką świeżą. Dodatkowo jest on wielofunkcyjny - oprócz miejsc, które podałam, można stosować go również na ciało lub jako cień do powiek... Mary nie zapycha mojej skóry, jest dla niej całkowicie bezpieczna.


Tak! Ten produkt to coś cudownego... Jest to absolutny hit i zdecydowanie zasługuje na miano kosmetyku kultowego :) Mogę polecić go każdej z Was, zakochacie się w nim już przy pierwszym użyciu! To już drugi kosmetyk The Balm, który w 100 % spełnił moje oczekiwania i z całą pewnością sięgnę po inne :)


Rozświetlacz ten dostępny jest przede wszystkim w drogeriach internetowych - ja swój kupiłam na iperfumy.pl. Jak możecie zauważyć często posiadam produkty z tej stronki - mają ekspresową wysyłkę (zazwyczaj na drugi dzień mam już zamówioną rzecz), dobre ceny... Zakupy tam to 100 % zadowolenia :)

Pozdrawiam! :*
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka