26 cze 2016

Brak makijażu? Nie, dziękuję... | Podkład Born This Way | Too Faced

Cześć Dziewczyny!

Jakiś czas temu amerykańska wokalistka Alicia Keys oznajmiła, iż rezygnuje z makijażu... I wywołała tym burzę... Wiele kobiet zgadza się z nią, ale równie dużo nie rozumie, co złego jest w makijażu... Ja zdecydowane należę do tej drugiej grupy - moim zdaniem makijaż to przyjaciel każdej z nas, pomaga on poczuć się lepiej, pewniej... Na przykład, jeśli ma się spore sińce pod oczami to czemu nie zakryć ich korektorem? Wydaje się to dosyć logiczne, prawda? Wszystkie jesteśmy piękne bez makijażu, ale nie wszystkie dobrze się bez niego czujemy... Sama nie widzę problemu w tym, by pokazać się niepomalowana, ale makijaż uwielbiam i wykonuję go z przyjemnością :) Wątpię, że nagle wszystkie kobiety porzucą malowanie się na rzecz naturalnego piękna z krostkami, przebarwieniami i innymi niedoskonałościami... Nie każda z nas ma idealną cerę i jeśli można wyglądać ładniej to dlaczego mamy z tego rezygnować? Należy jednak pamiętać, że makijaż powinien być wykonany z umiarem, a także powinien być przyjemnością, a nie przymusem - zawsze należy akceptować siebie w naturalnej wersji :) Rozumiem, że dzisiejsze społeczeństwo w pewnym sensie nie toleruje urody saute, wszystko jest kreowane przez media, czy dziewczyny z Instagrama, dodające zdjęcia, na których są "wyszpachlowane" od góry do dołu. Jednak to, czy nosimy makijaż, czy też nie to jest wyłącznie nasz wybór - nikt nie może nam niczego narzucać, a my nie powinnyśmy popadać ze skrajności w skrajność i robić czegoś według czyiś zasad... I tak na przekór słów amerykańskiej celebrytki dziś przedstawię Wam recenzję podkładu Too Faced. Zapraszam :)


Podkłady Born This Way na polskim rynku są stosunkowo od niedawna. Z gamy 18 kolorów u nas dostępnych jest tylko 6 - Porcelain, Vanilla, Nude, Light Beige, Natural Beige, Sand...

Po wielu pochlebnych opiniach na YT podkład marki Too Faced stał się kosmetykiem, który każda wielbicielka makijażu chciałaby mieć w swojej kosmetyczce... Po opisie (tutaj) można wywnioskować, że to ideał, ale czy na pewno tak jest? I tak i nie... Dlaczego? O tym dowiecie się w dalszej części wpisu...


Zaczynając od opakowania... Jest to bardzo ładna szklana, matowa buteleczka upiększona złotymi napisami świetnie współgrającymi z czarną zatyczką :) Podkład posiada pompkę, która działa sprawnie i bezproblemowo. Ogólnie opakowanie jest miłe dla oka, wygląda dosyć luksusowo :)


Odcień mojego podkładu to Vanilla - jest to dosyć jasny kolor o neutralnych/żółtych podtonach. Konsystencja produktu jest trochę dziwna, jakby gęsta, ale ścieka z dłoni... Kosmetyk bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy i  nie tworzy plam... Niestety podkreśla suche skórki na nosie (możecie to zobaczyć na zdjęciu niżej), więc osoby z suchą skórą mogą być z niego niezadowolone... Bardzo dużym plusem jest to, że w skład tego podkładu wchodzi woda kokosowa, kwas hialuronowy, róża alpejska oraz to, że zawiera on beztłuszczową formułę.



Krycie podkładu Too Faced oceniam jako średnie, ale można je stopniować poprzez nakładanie kolejnych cienkich warstw :) Produkt całkiem dobrze neutralizuje zaczerwienienia, nie ciemnieje w ciągu dnia, wygląda bardzo naturalnie. Kolejnym plusem jest to, że dosyć szybko zastyga i jest praktycznie nie wyczuwalny na twarzy :)


Trwałość... I tu zaczynają się schody... Twarz już po około czterech godzinach od nałożenia zaczyna mocno błyszczeć (szczególnie w strefie T), a niekiedy podkład nawet się waży... Wtedy potrzebne są poprawki i to mocne... Born This Way stosowałam na bazę matującą Kobo oraz tę, którą pokazywałam Wam w tym poście (klik), jednak niestety zawsze było tak samo...



Ale uwaga! Mam sposób, by uratować całą sytuację :) Po prostu mieszam go pół na pół z podkładem np. Ideal Cover Full HD Eveline. Wtedy trwałość jest super i efekt na twarzy wygląda równie dobrze... Cena podkładu Too Faced waha się od 139 zł w Sephorze do 200 zł w innych drogeriach internetowych... To całkiem sporo za produkt, który trzeba mieszać z innym, by uzyskać dobry rezultat...



Z podkładu Born This Way jestem połowicznie zadowolona... Użytkowanie i efekt jaki tworzy na skórze to jego mocne strony... Ale ta trwałość... Jednak myślę, że mogę go polecić - ma on wiele pozytywnych opinii, które raczej nie wzięły się znikąd i na Waszej skórze może utrzymywać się długie godziny :)



Co sądzicie o zrezygnowaniu z makijażu?
Używałyście tego podkładu? :)

Buziaki :*
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka